Odszkodowanie za ptasią grypę – czy warto się sądzić?

Czy warto? To zależy. Jak z każdą sprawą, trzeba dobrze przeanalizować, czy warto iść do sądu, ustalić szanse i ryzyko oraz ile to będzie kosztować?

Zacznę od wyprowadzania z błędu wielu osób – hodowców, którym zlikwidowano stado w imię walki z wysoce zjadliwą grypą ptaków, a którym to stado następnie wyceniono. Otóż odszkodowania za zabite zwierzęta nie ustala się tylko na podstawie faktur z przeszłości lub podpisanych umów. Te dokumenty mogą pełnić rolę tylko pomocniczą. Nie zmienia to faktu, że zarówno zespół szacujący (PLW + powołani przez niego rzeczoznawcy), jak i ewentualny sąd, powinni ustalić rzeczywistą wartość rynkową zwierząt.

Wartość rynkowa nie oznacza ceny, choć często w obrocie gospodarczym te dane są ze sobą zbieżne. Nie zmienia to tego, że każdy hodowca, przedsiębiorca, czy osoba fizyczna może sprzedać komukolwiek cokolwiek za jakąkolwiek cenę. Oczywiście, na potrzeby chociażby zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnej, czasami trzeba określić wartość rynkową danej rzeczy, ale sama cena może być ustalana dowolnie. Nie ma problemu, żeby sprzedać komuś całe gospodarstwo za złotówkę.

Z doświadczenia wiem, że zespół szacujący bardzo często opiera się tylko na fakturach dostarczonych przez poszkodowanego. Jeśli hodowca jest zadowolony – nie widzę problemu. Natomiast gorzej jest, gdy dochodzi do pokrzywdzenia posiadacza zwierząt i ten kieruje sprawę do sądu jako dowód przedkładając wystawione faktury twierdząc, że należy mu się zapłata w takiej właśnie wysokości.

Gdy sprawa trafia do sądu, jeśli pozew jest dobrze napisany, to sąd powołuje biegłego w celu ustalenia wartości rynkowej zwierząt. I ten biegły również często prosi hodowcę o przedstawienie faktur. Ale, ale! Nie są to jedyne informacje, na podstawie których biegły wyda opinię. Faktury dostarczają jedynie danych pomocniczych. Podobnie jak podpisane umowy.

Innym częstym przypadkiem wadliwego ustalania wartości rynkowej zabitego stada jest ustalenie przez PLW i rzeczoznawców odszkodowania na podstawie tabelki Krajowej Rady Drobiarskiej. Żadna tabelka nie może stanowić wyłącznej podstawy dla ustalenia wartości rynkowej. Podobnie jak wspomniane faktury VAT.

Co więcej, nie powinno się ustalać wartości rynkowej w skali kraju, ale na poziomie lokalnym. Oznacza to, że jeśli jest taka sytuacja, że na danym terenie (z różnych powodów) hodowcy sprzedają zwierzęta lub jaja po cenach wyższych niż średnia krajowa, to powinno się wziąć to pod uwagę i odpowiednio podwyższyć odszkodowanie. Na rynku krajowym mogą zachodzić znaczne różnice w cenach drobiu pomiędzy makroregionami czy regionami, co wynika chociażby z danych zawartych w zintegrowanym systemie rolniczej informacji rynkowej. Pod tym kątem również trzeba “pilnować” zespół szacujący lub biegłego w sprawie sądowej. 

O tym, czy warto się sądzić, trzeba zdecydować po solidnej analizie sprawy, w tym ustalenia rzeczywistej wartości rynkowej zwierząt czy zasadności zwrotu innych kosztów, które poniósł hodowca, a za które również przysługuje odszkodowanie. Czasu na złożenie pozwu jest mało, bo tylko miesiąc od doręczenia decyzji o odszkodowaniu. Niemniej jednak trzeba to zrobić, żeby uniknąć kosztownej sądowej porażki.

Przemysław Lech
Udostępnij
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Przemysław Lech

Przemysław Lech

Adwokat, od 2012 roku specjalizuje się w problemach prawnych hodowców zwierząt. Zaufało mu już ponad 180 klientów. Prowadzi sprawy w całej Polsce.

Share This