Umowa kontraktacji – co się z nią dzieje po sprzedaży gospodarstwa?

 

Opowiem Ci historię rolnika, który udał się do nas na poradę i nie posłuchał nas. Zobacz jak to wyglądało.

Pewien powiat był właścicielem gospodarstwa rolnego, które to gospodarstwo miało zawartą umowę kontraktacji mleka z zakładem mleczarskim – na czas nieokreślony. W pewnym momencie powiat zdecydował się sprzedać gospodarstwo panu Henrykowi.

Przed nabyciem gospodarstwa pan Henryk dokonał jego oględzin. Nie pytał, jakie umowy zostały tam zawarte w przeszłości, bo wydawało mu się, że skoro on ich nie zawarł, to nie musi się niczym martwić. Natomiast pracownik, który reprezentował powiat w tej transakcji, co prawda nie powiedział wprost o umowie kontraktacji, ale poinformował pana Henryka, że „mleko z gospodarstwa jest odstawiane do zakładu mleczarskiego„.

 

Umowa kontraktacji – kiedy zaczynają się kłopoty

 

Pewnego dnia zakład mleczarski zwrócił się do pana Henryka z informacją, że powinien on dostarczyć daną ilośc mleka. Pan Henryk odmówił, ponieważ miesiąc wcześniej zawarł umowę kontraktacji z innym odbiorcą.

Po kilku miesiącach pan Henryk dostał wezwanie do zapłaty kary umownej w wysokości 85 tys. zł za zerwanie umowy kontraktacji z zakładem mleczarskim.

Przyszedł do nas na poradę, podczas której został poinformowany, że niestety zakład mleczarski ma rację i że najlepszym krokiem w tej sytuacji jest podjęcie negocjacji ugodowych z zakładem – żeby cokolwiek ugrać dla pana Henryka – może zmniejszenie kary umownej? Może rozłożenie na raty? Może umorzenie odsetek?

Dlaczego zakład miałby się na cokolwiek godzić? Bo wielu ludzi woli mieć mniejszą kwotę zapłaconą od razu niż iść w proces, który jednak zawsze jest trochę niepewny oraz często długotrwały.

Pan Henryk nas nie posłuchał. Uważał, że skoro nie pokazano mu żadnych „twardych dowodów”, że istniała umowa kontraktacji, to on nie musiał o niczym wiedzieć. A poza tym on żadnej umowy z tym zakładem nie zawierał.

 

Sprawa trafia do sądu i…

 

Pan Henryk został więc pozwany a po kilku rozprawach sąd wydał wyrok. W całości na korzyść zakładu mleczarskiego.

 

Sąd przytoczył art. 625 Kodeksu cywilnego, który brzmi:

Jeżeli po zawarciu umowy kontraktacji gospodarstwo producenta przeszło w posiadanie innej osoby, prawa i obowiązki z tej umowy wynikające przechodzą na nowego posiadacza. Nie dotyczy to jednak wypadku, gdy przejście posiadania było następstwem odpłatnego nabycia gospodarstwa, a nabywca nie wiedział i mimo zachowania należytej staranności nie mógł się dowiedzieć o istnieniu umowy kontraktacji.

 

Sąd uznał też, że mimo iż pan Henryk nie zawierał ani nie widział zawartej umowy kontraktacji, to powinien dołożyć należytą staranność i dowiedzieć się, czy i jakie umowy zostały wcześniej zawarte w ramach tego gospodarstwa.

Sąd uznał również, że pan Henryk sam powinien się zainteresować, na jakiej podstawie następuje zbyt mleka z tego gospodarstwa i czy ten stosunek prawny będzie trwał nadal po zmianie właściciela.

Zasady dotyczące nabywania gospodarstwa są tutaj dosyć podobne do zasad nabywania przedsiębiorstw czy spółek – nabywca przejmuje prawa i obowiązki, które wcześniej zostały nabyte właśnie w ramach danej firmy.

 

Jak się uchronić przed takimi kłopotami?

 

Na przykład – warto wysłać zapytanie do osoby, która zbywa gospodarstwo – czy są zawarte jakieś umowy kontraktacji w ramach gospodarstwa? Zaznaczam, że warto to zrobić pisemnie albo w taki sposób, ażeby łatwo byłoby to później udowodnić, czyli np. przez maila, a przynajmniej SMS. Dobrze jest się skonsultować z prawnikiem, właściwie przy każdej większej transakcji. Kilkaset złotych za analizę sprawy, a można uniknąć problemów na wiele tysięcy złotych.

Swoją drogą, pan Henryk powinien też w procesie sądowym zarzucić, że kara umowna jest zbyt wysoka (wnioskować o tzw. miarkowanie kary umownej) – ale to już historia na inny artykuł:)

 

Przemysław Lech
Latest posts by Przemysław Lech (see all)
Share This